Marketerzy FMCG funkcjonują w paradoksie: mają do czynienia z jedną z największych grup konsumentów na świecie, a jednocześnie wiedzą o nich najmniej. Produkty trafiają przez sieć dystrybucji, a marka rzadko widzi, kto i dlaczego sięga po jej towar.
Marketerzy FMCG funkcjonują w paradoksie: mają do czynienia z jedną z największych grup konsumentów na świecie, a jednocześnie wiedzą o nich najmniej. Produkty trafiają przez sieć dystrybucji, a marka rzadko widzi, kto i dlaczego sięga po jej towar.
To dlatego dane zero-party są jednym z najbardziej wartościowych aktywów w marketingu FMCG.
Dane zero-party (zero-party data) to informacje, które konsument świadomie i dobrowolnie przekazuje marce w zamian za konkretną korzyść lub w ramach interakcji, którą sam inicjuje. Różnią się od danych first-party tym, że nie są obserwowane ani wywnioskowane, lecz wprost zadeklarowane przez użytkownika.
Dane first-party zbierasz, obserwując zachowanie: ktoś odwiedził stronę, kliknął baner, pobrał kupon. Zero-party data to inny poziom: konsument mówi sam, że ma alergię na laktozę, preferuje produkty bez cukru albo szuka zdrowych przekąsek dla dziecka w wieku 3-6 lat.
Ta różnica ma konsekwencje praktyczne:
W FMCG klasyczne ścieżki pozyskiwania danych są ograniczone. Nie masz e-commerce (lub masz go w ograniczonej skali), nie masz karty lojalnościowej z historią zakupów, nie masz bezpośredniej relacji z końcowym kupującym.
Masz za to:
Każdy z tych touchpointów to potencjalne miejsce do zebrania zero-party data, jeśli wiesz, czego szukasz i co oferujesz w zamian.
„Który smak naszego jogurtu pasuje do Twojego stylu życia?". To mechanizm, który przy okazji rozrywki zbiera preferencje, tryb życia, skład gospodarstwa domowego czy nawyki zakupowe. Użytkownik wypełnia 5 pytań i dostaje spersonalizowaną rekomendację. Ty dostajesz profil konsumenta.
Jeśli prowadzisz program kuponowy lub akcję promocyjną z rejestracją, masz okno, w którym konsument jest już zaangażowany. Krótki formularz „powiedz nam o sobie, abyśmy mogli lepiej dopasować oferty" – przy odpowiedniej ofercie wartości – daje zaskakująco dużo wypełnień.
Kod QR na opakowaniu to dziś standard. Problemem jest to, że większość marek kieruje z niego na landing page bez żadnej interakcji zbierającej dane. Krótka ankieta (3–4 pytania) po skanie (z nagrodą za wypełnienie) to jedno z najtańszych źródeł zero-party data w FMCG.
Zamiast pytać tylko „jak często chcesz otrzymywać wiadomości?", zapytaj o więcej: jakie kategorie produktów Cię interesują, czy masz dzieci, czy szukasz produktów bezglutenowych. To centrum preferencji, nie tylko centrum częstotliwości.
Grywalizacja – punkty, odznaki, poziomy – to środowisko, w którym konsument chętnie odpowiada na pytania, bo jest w trybie „zabawy". Poziom 2 programu lojalnościowego może wymagać uzupełnienia profilu. To nie przymus tylko naturalny mechanizm progresji.
Zebranie danych to połowa sukcesu. Drugą połową jest ich aktywacja. Dane zero-party powinny:
Jeśli zbierasz dane zero-party i nie używasz ich do personalizacji komunikacji, marnujesz potencjał i zaufanie konsumenta jednocześnie.
Kilka zasad, których nie można pominąć:
Zero-party data, zbierane uczciwie, są z RODO w naturalnej zgodności – bo konsument wie i chce. To właśnie odróżnia je od większości innych metod zbierania danych.